Szkoła mieściła się w ogromnym starym gmachu budowanym na wzór miejscowej twierdzy królewskiej. Kiedy tylko mężczyzna pchnął drzwi od razu poczuł się jak w domu. Od progu uderzył go silny zapach substancji, której nigdy nie udało mu się zidentyfikować i która nie była wyczuwalna w żadnym innym miejscu. Marmurowe schody zaprowadziły go do przestronnego holu, wprost pod kamienną tablicę wiszącą tu zdawałoby się od zawsze. Obrzucił wzrokiem chwilowo pustą portiernię i ruszył schodami na pierwsze piętro. Nic się tu nie zmieniało - zupełnie jakby czas się tu zatrzymał. Brakowało tylko czegoś, czegoś co (wiedział) utracił na zawsze...
*
- Nigdy mnie nie złapiesz! Nigdy! Jestem po prostu lepsza od ciebie! Pogódź się z tym!
- Przestań!
- Oj weź! Nie złość się, to tylko zabawa!
- No dobra! Ale wiesz, że zaraz i tak cię złapię?! - krzyknął ciemnowłosy wysoki chłopiec delikatnie muskając palcami granatową marynarkę od mundurka dziewczynki.
- Jasne! Jak ci pozwolę! - wypaliła brązowowłosa pokazując język, po czym zniknęła za pobliskim filarem.
*
Mężczyzna delikatnie zastukał w hebanowe ciężkie drzwi ze złocistą tabliczką. Kiedy usłyszał krótkie "proszę" pchnął je i wszedł sztywno do pomieszczenia. Tu również wszystko pozostało takie samo - bordowe fotele stały wokół lakierowanego stołu, a ogromna paproć nadal przysłaniała dużych rozmiarów biurko pani dyrektor.
- Dzień dobry Panie Smoła. Proszę usiąść. - usłyszał surowy głos kobiety (ona również pozostała niezmienna). Odpowiedział nieśmiałym uśmiechem i skinieniem głowy.
- Czytałam twoje CV, chociaż i tak go nie potrzebuję. Doskonale cię pamiętam. Zaskoczyłeś mnie prawdę mówiąc. Nie spodziewałam się, że zechcesz zostać nauczycielem, a już tym bardziej polonistą.
- Wiem, że to trochę zaskakujące, ale polubiłem literaturę przez lata. Poza tym języki zawsze mnie ciekawiły...
Mateusz przełknął nerwowo ślinę. Spodziewał się, że wspomniany incydent zostanie przywołany prędzej czy później.
- Wiem, że jesteś bardzo inteligentnym i wykształconym człowiekiem dlatego - oczywiście - zatrudnię cię. Ktoś taki jak pan, panie Smoła, jest nam potrzebny.
- Proszę mi mówić po staremu. - odrzekł mężczyzna. Na prawdę chciał już opuścić ten mroczny gabinet, a przynajmniej nieco rozluźnić atmosferę.
- Jeśli tego sobie życzysz. Powodzenia Mateuszu. - powiedziała kobieta lekko unosząc kącik ust i zarazem jedną brew.
- Dziękuję. - odparł i dość szybko wycofał się za drzwi.
Odetchnął z ulgą kiedy stanął na korytarzu obok wielkiego portretu patrona szkoły. Właśnie zaczynało się jego stare nowe życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz